sobota, 25 maja 2013

  "Obudzil mnie rano spiew ptakow. Byla to godzina 9 rano. Popatrzylam w okno. Zapowiadal sie naprawde piekny dzien. Duzo slonca, na niebie ani jednej chmurki. Sprawialo to wrazenie, ze jest bardzo cieplo.
Na mojej twarzy pojawil sie usmiech. Przykry usmiech. Pomyslalam o tym co dzis sie wydarzy.
-To juz za kilka godzin..
  Mialam na sobie kolorowe majtki, stanik do kompletu i za duza koszulke. Wstalam.. Poszlam do kuchni aby sie napic czegos po czym poszlam sie ubrac. Musialam sie wyrobic do poludnia.
Przed wyjsciem wyciagnelam z portfela 30 zl i wsadzilam do kieszeni. Ubralam buty i wyszlam. Do kad? Do dilera. Ze szczescia szybciej bylo mi serce. Nie moglam sie juz doczekac. Szlam szybkim krokiem. Droga zajela mi 10 min, a mi sie zdawalo jakby to trwalo pol godziny. Bardzo sie niecierpliwilam. Wiedzialam, ze to jest zle.. Na mysl o tym jaki zadaje sobie bol watpilam w siebie. Dlatego swoje mysli skupialam tylko na tym, ze zaraz otrzymam bialy, krystaliczny proszek. Proszek szczescia. Proszek pelen radosci, euforii, przyjemnosci, powodzenia, rozkoszy, blogosci.
  Spotkalam sie z nim.Ten hojny czlowiek dal mi te radosc za 2 pogniecione papierki, nic nie warte. Moze dla wspolczesnego swiata jednak warte? Nie wazne.. Mam swoja amfetamine. Moja przyjaciolke, ktora pokazuje mi jak zyc. Pokazuje jeszcze choc odrobine radosci z tego zycia.
  Chwycilam za samarke pelna bialego szczescia. W zamian oddalam te brudne, pogniecione, szare papierki. Schowalam ja delikatnie w kieszen i udalam sie w strone domu. Rowniez szlam szybko ale juz z ulga, ze sie udalo.
-Teraz tylko dojde do domu.
Jest ta adrenalina, ze slapie mnie policja. Ostatnio mnie przesluchiwali, ale chyba nie maja nic na mnie. Jak na razie...
  Weszlam do domu. Sciagnelam szybko buty i weszlam do salonu. Zrobilam miejsce na stole. Wszystko uszykowalam. Wyciagnelam samarke i wysypalam 1/3 jej zawartosci na gladki stolik. Wzielam sztywna karte aby pokruszyc dokladnie amfetamine. Kiedy skonczylam, zgarnelam wszystko na kupke i ulozylam kreske. Szybko bilo mi serce. Juz nie moglam sie doczekac. Bardzo trzesly mi sie rece.
  Banknot zwinelam w rulonik. Wsadzilam kawalek koncowki do nosa. Nachylilam sie do stolu. Druga dziurke od nosa zatkalam i pociagnelam, wciagajac bialu proszek do nosa.. Wyprostowalam sie. Pociagnelam jeszcze kilka razy nosem zeby wszystko bylo OK. Polozylam sie na lozku. Na mojej twarzy pojawil sie usmiech. W gardle czulam posmak gorzkiej amfetaminy. Nie przeszkadzalo mi to. Byl to smak szczescia. Czyli szczescie nie jest slodkie? Tylko gorzkie? Chyba tak. Nie wszystko jest takie jak nam sie wydaje. Zaczelo mi szybko bic serce. Czulam naplyw tej radosci. Tej motywacji. Moglam robic wszystko. Czulam ta motywacje. Przestalam myslec o tym jaka jestem do dupy. Moge wszystko przeciez. Mam ochote posprzatac caly dom i jeszcze innym w tym pomoc. Mam ochote gdzies wyjsc. Mam chec na wszystko.
  Konczy sie dzialanie narkotyku. Bledna kolory.. zaczyna sie pojawiac szarosc tego zycia. Ta codziennosc. Pada deszcz... Nic mi sie nie chce. Trzesa mi sie rece. Najchetniej przeleze w lozku caly dzien...Nie mam sily na nic. Nie chce mi sie zyc..."




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Milego czytania. Zostaw komentarz! :)