wtorek, 26 listopada 2013
poniedziałek, 25 listopada 2013
niedziela, 24 listopada 2013
Nie widzieliscie mnie za zycia.
Mam mysli samobojcze.. Nie chce umierac.. Znaczy chce.. ale nie chce.. Nie wiem jak to wytlumaczyc. Waham sie. Martwie sie o mame.. o wszystkich bliskich. Co oni sobie pomysla.. Pamietam jak ryczeli po mojej probie samobojczej. Teraz by bylo gorzej bo by mi sie udalo. Nie chce o tym myslec jak to ich zranie. To mnie tez boli.
" Alkohol w zylach, we krwi amfetamina. Chyba jestem zbyt slaby by na trzezwo sie zabijac. "
" Nie wiem czy nadejdzie jutro "
" Umarly poeta albo ten przed smiercia, nie wiem "
" chcialbym wyjsc tam teraz, ale wiem, ze nie chca mnie"
" Nie wazne jak, bo za zycia wy nie widzieliscie mnie a ja tone w zmyslach dzis. "
" Mialas byc tu i nie pozwolic zebym siegnal po bron, wiedzialas, ze jestem chory "
" Nie wiem co mam robic, chce to wyrzucic z glowy "
" To koniec jest juz bliski. "
" lza do oczu plynie. Nie, nie moge sie poddac. Tyle przezylem... Przetrwac jeszcze te noc musze. Przestan, wiesz ze to zrobic musze. Wiem, to cos tu jest. Nie moge przestac, znow sie dusze. Mam ten naboj w srodku.. Pisze smsa 'kocham Cie na zaboj kotku' . Przyjdz zobaczyc moje cialo w worku. Pozegnaj moje cialo w worku. Podnosze bron, boje sie. Podnosze.. Wiem. Zrobie to wiec.. ten jeden strzal... dzis pozegnam sie..."
To nie jest takie latwe. To strasznie trudna decyzja.
" Tabletki nie chca dzialac, sumienie nie chce przestac gryzc. W sumie nie chce przestac zyc. Choc w sumie nie chce biec tak o do nikad. " - Idealny cytat. Idealnie opisuje moje relacje z ta decyzja. Nie chce zyc.. Ale chce. To jest takie trudne. Nie chce sie zabijac. Nie chce zeby inni sie zalamali z tego powodu. Musicie byc silni. Choc nie macie mojego bloga. W sumie nikt bliski go juz nie czyta. Mysla, ze nie pisze albo go nie maja. Lubie zmieniac nazwe. Wiec mimo, ze nie przeczytacie to i tak chce was przeprosic, ze nie jestem na tyle silna zeby podolac temu zadaniu i chce umrzec. Wydaje sie, ze latwa decyzja. Ale to nie jest latwe. Nie potrafie o tym myslec tak swobodnie. Nie chce myslec jak beda przeze mnie cierpiec. Nie chce myslec o tym. To tak w chuj boli. Nie chce zeby mama cierpiala.. Nie chce... Nie chce zeby ktos sie cial przeze mnie. Nie chce nikogo ranic. Chce sobie po prostu odejsc z tego swiata.... Tak o po prostu. Bo nie mam juz sil. Nie widze innego wyjscia. Nie widze przyszlosci. Nie widze kolorow. To wszysstko jest bez sensu. Czas sie poddac...
" Alkohol w zylach, we krwi amfetamina. Chyba jestem zbyt slaby by na trzezwo sie zabijac. "
" Nie wiem czy nadejdzie jutro "
" Umarly poeta albo ten przed smiercia, nie wiem "
" chcialbym wyjsc tam teraz, ale wiem, ze nie chca mnie"
" Nie wazne jak, bo za zycia wy nie widzieliscie mnie a ja tone w zmyslach dzis. "
" Mialas byc tu i nie pozwolic zebym siegnal po bron, wiedzialas, ze jestem chory "
" Nie wiem co mam robic, chce to wyrzucic z glowy "
" To koniec jest juz bliski. "
" lza do oczu plynie. Nie, nie moge sie poddac. Tyle przezylem... Przetrwac jeszcze te noc musze. Przestan, wiesz ze to zrobic musze. Wiem, to cos tu jest. Nie moge przestac, znow sie dusze. Mam ten naboj w srodku.. Pisze smsa 'kocham Cie na zaboj kotku' . Przyjdz zobaczyc moje cialo w worku. Pozegnaj moje cialo w worku. Podnosze bron, boje sie. Podnosze.. Wiem. Zrobie to wiec.. ten jeden strzal... dzis pozegnam sie..."
To nie jest takie latwe. To strasznie trudna decyzja.
" Tabletki nie chca dzialac, sumienie nie chce przestac gryzc. W sumie nie chce przestac zyc. Choc w sumie nie chce biec tak o do nikad. " - Idealny cytat. Idealnie opisuje moje relacje z ta decyzja. Nie chce zyc.. Ale chce. To jest takie trudne. Nie chce sie zabijac. Nie chce zeby inni sie zalamali z tego powodu. Musicie byc silni. Choc nie macie mojego bloga. W sumie nikt bliski go juz nie czyta. Mysla, ze nie pisze albo go nie maja. Lubie zmieniac nazwe. Wiec mimo, ze nie przeczytacie to i tak chce was przeprosic, ze nie jestem na tyle silna zeby podolac temu zadaniu i chce umrzec. Wydaje sie, ze latwa decyzja. Ale to nie jest latwe. Nie potrafie o tym myslec tak swobodnie. Nie chce myslec jak beda przeze mnie cierpiec. Nie chce myslec o tym. To tak w chuj boli. Nie chce zeby mama cierpiala.. Nie chce... Nie chce zeby ktos sie cial przeze mnie. Nie chce nikogo ranic. Chce sobie po prostu odejsc z tego swiata.... Tak o po prostu. Bo nie mam juz sil. Nie widze innego wyjscia. Nie widze przyszlosci. Nie widze kolorow. To wszysstko jest bez sensu. Czas sie poddac...
czwartek, 21 listopada 2013
Depresjo, zapraszam.
Wpadam powoli w pieprzona paranoje. Nie mam juz kurwa sily. Problemy w domu. Problemy w szkole. Problemy ze znajomymi. Jedyny + to to ze sie pogodzilam z kumpela.
Staram sie uchronic najblizszych przed cierpieniem. To tak jakbym ja stala przed nimi i kazdy atak brala osobiscie na klate. Ile taki wojownik moze wytrzymac? Czlowiek uczy sie na bledach. Ja ich mialam od zajebania i chce ich nauczyc tego zanim oni popelnia ten sam blad. Zeby nie cierpieli. A tymczasem tylko ja cierpie. Na dodatek czesto mnie nie sluchaja, Maja wlasne ideologie. A ja wiem co mowie, wiem co przezylam. Wiem co mi pomoglo kiedy mialam podobnny problem. Najbardziej boli kiedy nie udaje mi sie ich uchronic i cierpia a ja stoje z boku i patrze.. Nie moge nic zrobic, moge tylko sie bezsilnie przygladac. Czuje sie wtedy jak gowno. Jak zbity pies. Niepotrzebna. Winna. Nie wiem co mam juz zrobic. Bo kolejny raz mnie nie posluchali i znow cierpia. Nie zdaja sobie sprawy , ze mnie to boli jeszcze bardziej.
Popadne w jakas depresje. Jescze chwila...
Staram sie uchronic najblizszych przed cierpieniem. To tak jakbym ja stala przed nimi i kazdy atak brala osobiscie na klate. Ile taki wojownik moze wytrzymac? Czlowiek uczy sie na bledach. Ja ich mialam od zajebania i chce ich nauczyc tego zanim oni popelnia ten sam blad. Zeby nie cierpieli. A tymczasem tylko ja cierpie. Na dodatek czesto mnie nie sluchaja, Maja wlasne ideologie. A ja wiem co mowie, wiem co przezylam. Wiem co mi pomoglo kiedy mialam podobnny problem. Najbardziej boli kiedy nie udaje mi sie ich uchronic i cierpia a ja stoje z boku i patrze.. Nie moge nic zrobic, moge tylko sie bezsilnie przygladac. Czuje sie wtedy jak gowno. Jak zbity pies. Niepotrzebna. Winna. Nie wiem co mam juz zrobic. Bo kolejny raz mnie nie posluchali i znow cierpia. Nie zdaja sobie sprawy , ze mnie to boli jeszcze bardziej.
Popadne w jakas depresje. Jescze chwila...
niedziela, 17 listopada 2013
samotnosc
Jest godzina 23:22.. Leze na lozku w swoim pokoju. Znowu rycze. Wgl rycze od jakiegos czasu.. Jest mi w chuj zle. Mama w piatek jedzie. Jest mi z tego powodu bardzo przykro bo nie wiem kiedy znow ja zobacze. Bede za nia tesknic. Juz tesknie. Zawsze moge sie jej wyzalic. Zawsze mi pomoze. Zawsze mnie wyslucha. Zawsze przy mnie jest. Zawsze.
Rycze bo mam dosc szkoly. Nie chodzi o nauke, chociaz tez troche. Ostatnio ciagle choruje wiec nie chodze do szkoly. Latam po lekarzach troche. W szkole mam straszne zaleglosci. Ale to nie jest taki problem. Bardziej boli mnie to, ze wypadlam troche z towarzystwa. Dodatkowo poklocilam sie z kumpela, z ktora moglam w sumie o wszystkim pogadac. Jedyna taka z klasy. Reszta to rozowe lalune. Zazwyczaj wszyscy siedzimy pod klasa. Oni sie udzielaja a ja w sumie siedze cicho i mysle kiedy tylko skonczy sie przerwa. Ich czeste tematy to obgadywanie kogos. Nie lubie takich rozmow. Nie uczestniicze w nich. Oni sie smieja a ja przez wszystkie godziny spedzone w szkole jestem smutna. Do domu wracam, mama pyta "jak bylo" a ja za kazdym razem "zle, glupio, nienawidze szkoly" itd. Ona czesto odpowiada, ze dziwi ja to bo zzawsze lubilam szkole. Racja, lubilam. Ale to minelo. Czuje, ze nie mam juz nikogo w klasie takiego. Nie dogaduje sie z nimi, bo nie jestem plotkara. Nienawidze szkoly. Jeszcze pojedzie mama i juz calkiem bede sie czula samotnie. Widomo, ze mam jakies kolezanki.. Ale to nie sa za bliskie kontakty. Odrzucam wszystkich falszywych bo jestem szczera. Nie bede sie kumplowac z tymi, co zaraz leca mi dupe obrobic.
Dzisiaj ryczzalam mamie, a ona pytala co sie dzieje. Powiedzialam jej wszystko. Moze ma racje, ze zazdroszcza mi tego, ze mam to co chce w sumie i nie mam zakazow zadnych. A nie jestem jak jakies rozpieszczone dziecko. Staram sie pomoc ludziom a oni wystawiaja dupe. Chce zmienic szkole ale mama nie za bardzo sie chce na to zgodzic. Moze ja namowie jeszcze.
Ide dalej plakac. Czesc.
Rycze bo mam dosc szkoly. Nie chodzi o nauke, chociaz tez troche. Ostatnio ciagle choruje wiec nie chodze do szkoly. Latam po lekarzach troche. W szkole mam straszne zaleglosci. Ale to nie jest taki problem. Bardziej boli mnie to, ze wypadlam troche z towarzystwa. Dodatkowo poklocilam sie z kumpela, z ktora moglam w sumie o wszystkim pogadac. Jedyna taka z klasy. Reszta to rozowe lalune. Zazwyczaj wszyscy siedzimy pod klasa. Oni sie udzielaja a ja w sumie siedze cicho i mysle kiedy tylko skonczy sie przerwa. Ich czeste tematy to obgadywanie kogos. Nie lubie takich rozmow. Nie uczestniicze w nich. Oni sie smieja a ja przez wszystkie godziny spedzone w szkole jestem smutna. Do domu wracam, mama pyta "jak bylo" a ja za kazdym razem "zle, glupio, nienawidze szkoly" itd. Ona czesto odpowiada, ze dziwi ja to bo zzawsze lubilam szkole. Racja, lubilam. Ale to minelo. Czuje, ze nie mam juz nikogo w klasie takiego. Nie dogaduje sie z nimi, bo nie jestem plotkara. Nienawidze szkoly. Jeszcze pojedzie mama i juz calkiem bede sie czula samotnie. Widomo, ze mam jakies kolezanki.. Ale to nie sa za bliskie kontakty. Odrzucam wszystkich falszywych bo jestem szczera. Nie bede sie kumplowac z tymi, co zaraz leca mi dupe obrobic.
Dzisiaj ryczzalam mamie, a ona pytala co sie dzieje. Powiedzialam jej wszystko. Moze ma racje, ze zazdroszcza mi tego, ze mam to co chce w sumie i nie mam zakazow zadnych. A nie jestem jak jakies rozpieszczone dziecko. Staram sie pomoc ludziom a oni wystawiaja dupe. Chce zmienic szkole ale mama nie za bardzo sie chce na to zgodzic. Moze ja namowie jeszcze.
Ide dalej plakac. Czesc.
niedziela, 10 listopada 2013
piątek, 8 listopada 2013
środa, 6 listopada 2013
niedziela, 3 listopada 2013
Wiz Khalifa - Black And Yellow [Official Music Video]
http://www.youtube.com/v/UePtoxDhJSw?autohide=1&version=3&attribution_tag=cL2W14wIlcT0B8UHTiUjiA&feature=share&autoplay=1&autohide=1&showinfo=1
Avril Lavigne - Let Me Go ft. Chad Kroeger
http://www.youtube.com/v/AqajUg85Ax4?version=3&autohide=1&attribution_tag=l48NfCFlmdgsh6Zu6DFUXg&autoplay=1&autohide=1&showinfo=1&feature=share
Gimnazjum.
Moze ciezko w to uwierzyc, ale kiedy chodzilam do podstawowki, bylam bardzo grzeczna dziewczynka. Naprawde. Mieszkalam wtedy z bratem. Bo jak niektorym wiadomo, moja mama czesto wyjazdza za granice a ojca nie mam. Dlatego moim opiekunem byl starszy brat. Z nim mialam troche rygor na chacie. Ale za to nie mialam glupich pomyslow bo sie go balam.
Potem zdalam do 1 gimnazjum. Przeprowadzilam sie do siostry gdyz moj brat wyjechal do Hiszpani. U niej mialam wiecej luzu, duzo wiecej. Moze tez dlatego zaczelam byc " niegrzeczna" .
Poznalam chlopaka. Byl starszy wiec wiedzial wiecej ode mnie na rozne tematy. Powiedzial mi troche o marihuanie. Tez chcialam sprobowac. Nie wiem czemu, ale po prostu chcialam sprawdzic jak to jest.
Pamietam jak dzis. To byl poczatek pierwszej gim. Podeszlam do kolezanki, z ktora chodzilam do podstawowki. Nie wiem skad, ale po prostu bylam pewna, ze ona mi zalatwi gram marihuany. Bylam przekonana, ze palila to nie raz. Moje przekonania byly trafne.
Umowilam sie z nia, ze ktoregos dnia po szkole pojdziemy zapalic. Tak tez sie stalo. Poszlysmy do niej i sprawdzilam "jak to jest". Nawet mi sie spodobalo. Nie wiedzialam co sie ze mna dzieje na poczatku, ale chcialam by sie dzialo. Na poczatku zaczelo mi sie krecic w glowie.. Nigdy nie palilam nawet papierosow ani nie pilam alkoholu. Taka bylam sobie grzeczna. Nawet nie przeklinalam.
Spodobalo mi sie to. Coraz czesniej dawalam jej kase a ona mi zalatwiala. Tak sie z nia zakumplowalam. Potem zrobilam impreze w mieszkaniu gdzie mieszkalam z bratem. Mieszkanie bylo wolne bo jak wczesniej pisalam, wyjechal. Oklamalam siostre, ze bede spac u kolezanki. Tej nocy pierwszy raz sie upilam. Pierwszy raz palilam papierosy. Nawet nie bylo po mnie widac, ze pierwszy raz pilam. To znaczy, ze nie skrzywilam sie kiedy pilam wodke ani nic. Chcialam pokazac, ze nie jestem gorsza. Czulam sie dobrze w tym wszystkim. Potem oczywiscie mialam kaca i sie przekonalam do czego prowadzi takie picie. Ale to mnie nie zniechecilo do pozniejszych wyczynow. Coraz czesciej wracalam do domu pijana. Siostra juz nawet nie miala sily mnie pouczac. A ja dalej robilam swoje. Pilam i palilam. W szkole strasznie opuscilam sie w nauce a nawet zaczelam opuszczac zajecia.
W tym czasie tez zakochalam sie peirwszy raz w dziewczynie. Bylo to dla mnie cos nowego bo nigdy nie czulam czegos takiego do tej samej plci. Ona dobrze wiedziala co do niej czuje i to wykorzystala. Kiedy ktos chcial jej " wpierdolic " to sie bronila mowiac "tylko mnie dotknij to Patrycja cie zajebe" i tak tez sie dzialo. Za nia bylam w stanie sie bic z jakimis typiarami. Nie wierze teraz, ze moglam az tak latac za laska. Bylam glupia. Ona udawala, ze czuje to samo. Tak naprawde smiala sie ze mnie. Znajomi mi to mowili a ja im nie wierzylam. Odtracilam wszystkich dla niej. Dopiero kiedy zapytalam czy chcialaby ze mna byc, zrozumialam, ze mnie oklammuje. Powiedziala nagle, ze ma chlopaka. Momentalnie sie rozplakalam. Zranila mnie. W tamtej chwili zrozumialam juz wszystko. Ale nie moglam tego zniesc, bylo mi tak zle.. Nie przestawalam pic. Nie przestawalam palic. Zaczelam sie ciac. Nie wiem czemu. Cos mi podpowiadalo, ze to mi ulzy. Z poczatku nawet nie umialam tego robic. Potem sie nauczylam.
Po jakis paru miesiacach chcialam sprobowac cos mocneijszego. Zapytalam czy zalatwia mi amfetamine. Zgodzili sie od razu. Kolezanka z ktora pierwszy raz palilam, byla zazdrosna bo dla nich ona byla jeszcze " gowniarzem" wiec nie mogla jeszcze wciagac. Ja za to juz moglam. To bylo jak takie bierzmowanie w naszej cpunowskiej rodzinie. W koncu moglam brac cos wiecej niz tylko palic. Zaczelam szufac fete. Potem chcialam wiecej. Uzaleznilam sie. Zranila mnie inna dziewczyna. Cielam sie coraz bardziej i coraz czesciej bralam... Jesli jestescie ciekawi.. O moich probach samobojczych napisze w oddzielnej notce i co sie dzialo dalej w nastepnej.
Potem zdalam do 1 gimnazjum. Przeprowadzilam sie do siostry gdyz moj brat wyjechal do Hiszpani. U niej mialam wiecej luzu, duzo wiecej. Moze tez dlatego zaczelam byc " niegrzeczna" .
Poznalam chlopaka. Byl starszy wiec wiedzial wiecej ode mnie na rozne tematy. Powiedzial mi troche o marihuanie. Tez chcialam sprobowac. Nie wiem czemu, ale po prostu chcialam sprawdzic jak to jest.
Pamietam jak dzis. To byl poczatek pierwszej gim. Podeszlam do kolezanki, z ktora chodzilam do podstawowki. Nie wiem skad, ale po prostu bylam pewna, ze ona mi zalatwi gram marihuany. Bylam przekonana, ze palila to nie raz. Moje przekonania byly trafne.
Umowilam sie z nia, ze ktoregos dnia po szkole pojdziemy zapalic. Tak tez sie stalo. Poszlysmy do niej i sprawdzilam "jak to jest". Nawet mi sie spodobalo. Nie wiedzialam co sie ze mna dzieje na poczatku, ale chcialam by sie dzialo. Na poczatku zaczelo mi sie krecic w glowie.. Nigdy nie palilam nawet papierosow ani nie pilam alkoholu. Taka bylam sobie grzeczna. Nawet nie przeklinalam.
Spodobalo mi sie to. Coraz czesniej dawalam jej kase a ona mi zalatwiala. Tak sie z nia zakumplowalam. Potem zrobilam impreze w mieszkaniu gdzie mieszkalam z bratem. Mieszkanie bylo wolne bo jak wczesniej pisalam, wyjechal. Oklamalam siostre, ze bede spac u kolezanki. Tej nocy pierwszy raz sie upilam. Pierwszy raz palilam papierosy. Nawet nie bylo po mnie widac, ze pierwszy raz pilam. To znaczy, ze nie skrzywilam sie kiedy pilam wodke ani nic. Chcialam pokazac, ze nie jestem gorsza. Czulam sie dobrze w tym wszystkim. Potem oczywiscie mialam kaca i sie przekonalam do czego prowadzi takie picie. Ale to mnie nie zniechecilo do pozniejszych wyczynow. Coraz czesciej wracalam do domu pijana. Siostra juz nawet nie miala sily mnie pouczac. A ja dalej robilam swoje. Pilam i palilam. W szkole strasznie opuscilam sie w nauce a nawet zaczelam opuszczac zajecia.
W tym czasie tez zakochalam sie peirwszy raz w dziewczynie. Bylo to dla mnie cos nowego bo nigdy nie czulam czegos takiego do tej samej plci. Ona dobrze wiedziala co do niej czuje i to wykorzystala. Kiedy ktos chcial jej " wpierdolic " to sie bronila mowiac "tylko mnie dotknij to Patrycja cie zajebe" i tak tez sie dzialo. Za nia bylam w stanie sie bic z jakimis typiarami. Nie wierze teraz, ze moglam az tak latac za laska. Bylam glupia. Ona udawala, ze czuje to samo. Tak naprawde smiala sie ze mnie. Znajomi mi to mowili a ja im nie wierzylam. Odtracilam wszystkich dla niej. Dopiero kiedy zapytalam czy chcialaby ze mna byc, zrozumialam, ze mnie oklammuje. Powiedziala nagle, ze ma chlopaka. Momentalnie sie rozplakalam. Zranila mnie. W tamtej chwili zrozumialam juz wszystko. Ale nie moglam tego zniesc, bylo mi tak zle.. Nie przestawalam pic. Nie przestawalam palic. Zaczelam sie ciac. Nie wiem czemu. Cos mi podpowiadalo, ze to mi ulzy. Z poczatku nawet nie umialam tego robic. Potem sie nauczylam.
Po jakis paru miesiacach chcialam sprobowac cos mocneijszego. Zapytalam czy zalatwia mi amfetamine. Zgodzili sie od razu. Kolezanka z ktora pierwszy raz palilam, byla zazdrosna bo dla nich ona byla jeszcze " gowniarzem" wiec nie mogla jeszcze wciagac. Ja za to juz moglam. To bylo jak takie bierzmowanie w naszej cpunowskiej rodzinie. W koncu moglam brac cos wiecej niz tylko palic. Zaczelam szufac fete. Potem chcialam wiecej. Uzaleznilam sie. Zranila mnie inna dziewczyna. Cielam sie coraz bardziej i coraz czesciej bralam... Jesli jestescie ciekawi.. O moich probach samobojczych napisze w oddzielnej notce i co sie dzialo dalej w nastepnej.
piątek, 1 listopada 2013
Falszywi przyjaciele.
Wlasnie nie dawno sie przekonalam, ze przyjaciol to ja mam chyba tylko na facebooku w znajonych i nic wiecej. Jesli wiecie o co mi chodzi. To takie paradoksalne. Myslisz, ze mozesz na kims polegac a ten ktos jest przy Tobie dopoki sie nie przerwocisz. Potem cie opuszcza z tym wszystkim. Musisz sam wstac. Nikt ci reki nie poda. Ciesze sie, ze mam chociaz te dwie osoby. Dzisiaj praktycznie caly dzien bylam zdenerwowana. Jakis czas temu "zalilam sie" kumpeli.
Ona kiedy miala problem, to ja za nia latalam. Staralam sie pomoc. Miala problem, bo nie mogla poderwac chlopaka, ktory bardzo jej sie podobal. Plakala. Ja potrafilam o 22 w nocy wyjsc, kiedy na dodatek lal deszcz jak z wiadra. Specjalnie do niej lecialam bo sie o nia martwilam. Tak dlugo przy niej bylam az w koncu zdobyla jego serce. Cieszylam sie, ze jej sie udalo.
Kiedy przyszedl czas, ze to ja potrzebowalam sie komus tylko wygadac. Nie oczekiwalam, ze ona bedzie za mna latac tak jak ja za nia. Oczekiwalam tylko rozmowy i to na dodatek przez facebooka. Napisalam co mnie dreczy. Ona na to " co ja ci na to poradze? '' ........ BRAK SLOW. Fajnie sie ma teraz mnie w dupie za to, co dla niej robilam. A byla mi bliska, mhm, byla dopoki potrzebowala pomocy. Teraz kiedy jest szczesliwa, to po co jej ja? Racja.
Kumplowalam sie tez z inna. Midzy nami bylo dobrze az tez mnie nie zrobila w chuja. Jestem osoba towarzyska. Lubie zartowac, wyglupiac sie itd. Bez przypalu. Nie przejmuje sie opinia innych na moj temat. Ubieram sie tak jak mi sie podoba a nie tak jak komus itd. Czesto glupio zartowalysmy. Ale niestety nie tylko potrafie zartowac. Tez mam gorsze dni i musze sie wygadac.
Ona tez miewala problemy. Byla z chlopakiem. Zaczelo im sie psuc. Wszystkie dziewczyny radzily jej zeby zerwala z nim. (bardzo przystojny chlopak i wiem, ze niektore po prostu chcialy z nim byc). Ja jej radzilam jak zrobic zeby to jeszcze przetrwalo. Tylko ja radzilam zeby razem byli. Ja chcialam dla niej jak najlepiej. Tez proponowalam spotkania, zeby sie wygadala itd. Wyszlo jak wyszlo.
Teraz kiedy ja potrzebowalam tez rozmowy, PRZECZYTALAM tylko " nie mam zamiaru sie wkurwiac" . Skoro tak ciezko jest przeczytac co mnie dreczy to nie bede juz sie zwracac z problemem. Myslalam, ze moge na niej liczyc tak jak ona na mnie. Widocznie ludzie sa przy tobie jak tylko czegos chca.
Mam Weronike. Znam ja przez internet i to jest przyklad idealnej przyjaciolki. Co by sie nie dzialo, zawsze jest przy mnie. Stara sie mi pomoc. Ja oczywiscie jej tez. Te mam z reala i mi nie pomogly. Ona jest przez internet a ma takie dobre serduszko. Gdyby nie ona, nie wiem co bym zrobila. Tez mam kumpla, Wojtka. Ale wiadomo, ze na niektore tematy po prostu dziewczyny powinny rozmawiac. Faceci inaczej rozumuja. No i mam Marie. Ona jest z reala. Moge na nia liczyc ale wole sie nie przeliczyc.
Ona kiedy miala problem, to ja za nia latalam. Staralam sie pomoc. Miala problem, bo nie mogla poderwac chlopaka, ktory bardzo jej sie podobal. Plakala. Ja potrafilam o 22 w nocy wyjsc, kiedy na dodatek lal deszcz jak z wiadra. Specjalnie do niej lecialam bo sie o nia martwilam. Tak dlugo przy niej bylam az w koncu zdobyla jego serce. Cieszylam sie, ze jej sie udalo.
Kiedy przyszedl czas, ze to ja potrzebowalam sie komus tylko wygadac. Nie oczekiwalam, ze ona bedzie za mna latac tak jak ja za nia. Oczekiwalam tylko rozmowy i to na dodatek przez facebooka. Napisalam co mnie dreczy. Ona na to " co ja ci na to poradze? '' ........ BRAK SLOW. Fajnie sie ma teraz mnie w dupie za to, co dla niej robilam. A byla mi bliska, mhm, byla dopoki potrzebowala pomocy. Teraz kiedy jest szczesliwa, to po co jej ja? Racja.
Kumplowalam sie tez z inna. Midzy nami bylo dobrze az tez mnie nie zrobila w chuja. Jestem osoba towarzyska. Lubie zartowac, wyglupiac sie itd. Bez przypalu. Nie przejmuje sie opinia innych na moj temat. Ubieram sie tak jak mi sie podoba a nie tak jak komus itd. Czesto glupio zartowalysmy. Ale niestety nie tylko potrafie zartowac. Tez mam gorsze dni i musze sie wygadac.
Ona tez miewala problemy. Byla z chlopakiem. Zaczelo im sie psuc. Wszystkie dziewczyny radzily jej zeby zerwala z nim. (bardzo przystojny chlopak i wiem, ze niektore po prostu chcialy z nim byc). Ja jej radzilam jak zrobic zeby to jeszcze przetrwalo. Tylko ja radzilam zeby razem byli. Ja chcialam dla niej jak najlepiej. Tez proponowalam spotkania, zeby sie wygadala itd. Wyszlo jak wyszlo.
Teraz kiedy ja potrzebowalam tez rozmowy, PRZECZYTALAM tylko " nie mam zamiaru sie wkurwiac" . Skoro tak ciezko jest przeczytac co mnie dreczy to nie bede juz sie zwracac z problemem. Myslalam, ze moge na niej liczyc tak jak ona na mnie. Widocznie ludzie sa przy tobie jak tylko czegos chca.
Mam Weronike. Znam ja przez internet i to jest przyklad idealnej przyjaciolki. Co by sie nie dzialo, zawsze jest przy mnie. Stara sie mi pomoc. Ja oczywiscie jej tez. Te mam z reala i mi nie pomogly. Ona jest przez internet a ma takie dobre serduszko. Gdyby nie ona, nie wiem co bym zrobila. Tez mam kumpla, Wojtka. Ale wiadomo, ze na niektore tematy po prostu dziewczyny powinny rozmawiac. Faceci inaczej rozumuja. No i mam Marie. Ona jest z reala. Moge na nia liczyc ale wole sie nie przeliczyc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)