czwartek, 31 października 2013

Problemy

Na wstepie chcialam podziekowac za te mile komentarze. Ciesze sie, ze jest ktos kto mnie tutaj wspiera a wcale mnie nie znajac.
  Na razie nie cpam. Ciac sie nie chce bo wiem, ze mi to nie pomoze. Kiedys sie cielam bo czulam po tym ulge i to cos co sprawialo, ze chcialam sie ciac dalej. Teraz nie chce sie ciac, bo nie chce znow ukrywac tych ran przed mama, przed wszystkimi bliskimi. Nie chce potem na wf'ie specjalnie nie cwiczyc zeby nikt nie widzial ciec. To wszystko jest takie stresujace. Tne sie, jest mi lepiej, odstresowuje sie, ale to dziala tylko na chwile. Dobrze jest czuc ten bol. Wole czyc ten fizycznny niz psychoczny. Nie potrafie dluzej tego wytrzymac, tego napiecia, siegam po zyletke i ten stres splywa ze mnie. Ale po co skoro pozniej dojdzie dodatkowo stres, ze ktos to zobaczy. Nie chce znow chodzic do psychologa. Ostatnim razem musialam chodzic bo inaczej mialabym kuratora, a wtedy bylo ze mna tak zle, ze by mnie jeszcze do zakladu psychiatrycznego wyslali. Byla nawet umowa, jesli sie to powtorzy to niestety ale psychiatryk. Pamietam, ze tam krzyczalam  " to co ja jestem jakas psychicznie chora?! ".Bardzo mnie zdenerwowali tym wszystkim. Ale sie zmusilam. Pani psycholog naopowiadalam glupot, nie cielam sie przez jakis czas, bo sprawdzala na kazdej wizycie.. No i poszlo. Udawalam, ze jest mi lepiej. No i tak sie skonczylo. Ciesze sie, ze mam to juz za soba. Nie wytrzymalabym dluzej. Teraz sie nie tne, nie probuje sie zabic. Chociaz jeszcze czasami mam te mysli, lecz nie mam odwagi. W sumie to nie chce przestac zyc. Tylko chwilami czuje, ze chcialabym sie odciac na jakis czas. Zapomniec o tym wszystkim. Z biegiem czasu moje problemy sie poglebiaja ale czuje, ze jestem nawet silniejsza. Chociaz nocami potrafie plakac jak male dziecko. Mam zryta psychike przez to wszystko. Ale sily tez nabralam, poniewaz kiedys lekko mnie zdenerwowali i nie potrafilam sie nie pociac, nawet w szkole gdzies na uboczu. W szkole plakalam, kiedy ja nigdy nie placze przy nikim. Zamykalam sie w pokoju bo chcialam byc sama. Siedzialam calymi dniami w nim. Wstawalam do szkoly, nawet nic nie jadlam. Poszlam, wrocilam, czasami zjadlam obiad i do pokoju. Caly czas w nim mialam ciemno, na oknach zasuniete rolety. Siostra na mnie krzyczala, ze nie moge miec tam takiej ciemnicy. Ale co jej sie wgl ze mnie podobalo? Wyszlo teraz, ze nie mamy ze soba wgl kontaktu. W dupie mnie ma. Ale napisze o tym w dalszej notce. Mialam ciezko chociaz moglam z tego wyjsc. Dzisiaj nie jestem taka "ciotowata" nie obrazajac tych osob, bo naprawde im wspolczuje. Kiedys nie potrafilam sie sprzeciwic dziewczynie, z ktora wtedy bylam, jakiejkolwiek. Teraz jesli sie cos nie podoba to "wypierdalaj". Nie bede jak ten piesek. Nie podoba sie to zegnam. Wczoraj poklocilam sie z byla. Bo mialam zadanie na asku zeby napisac do paru os " kocham Cie " i wkleic screena ich reakcji. Ona to zobaczyla i juz wielka awantura i mam do niej nie pisac " kocham cie" bo pisze to kazdej. Spoko, ze to bylo zadanie, ale okej.
- Nie pisz do mnie "kocham Cie" skoro piszesz to kazdej! - Juz sie awanturowala.
- Nie musze do ciebie pisac wcale. - Na co ja odpowiedzialam.
Wiem, ze chamsko, ale uwiezcie, ze mam juz tego dosc. Nie jestesmy razem a dalej mnie tyra o wszystko. To ja nie moge miec wlasnego zycia? Nie jestem z nia a musze robic wszystko co ona chce. No przepraszam bardzo, nie bede cale zycie za nia czekac jak pies, juz raz to zrobilam. A raczej nie raz. Nie bede sie wiecznie z nia bawic. Widac, ze nie byla wczesniej w zwiazku z kobieta. Niech to najpierw przestudiuje jak to jest, moze potem wrocimy bo widze, ze wgl sie nie zna na takich zwiazkach. Nie jestem facetem, ze to tylko ja mam sie starac, bo tez chce tego ciepla od niej, zeby sama cos zaproponowala. Nie udalo sie to trudno, moze kiedys wrocimy, a moze nie. Nie wiem, ale wiem, ze jezeli sie nie zmieni to raczej nic z tego nie bedzie bo do siebie nie pasujemy.. Te ciagle klotnie, nawet jak nie jestesmy razem. Nie jestem wlasnoscia, ze moze mna pomiatac. Kurwa no. Wczesniej latalam za nia mimo, ze traktowala mnie jak scierwo. Mimo, ze bylam dla niej nikim. Teraz sie sprzeciwiam i widocznie jej to bardzo nie pasuje. Moze ja tym ranie, bo sama tak powiedziala. Moze tak. Przykro mi, ze jestem skurwielem, ale poczuj sie tak, jak czulam sie ja. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Milego czytania. Zostaw komentarz! :)