Tak właśnie. A ja mam ochotę chwycić za nóż i zrobić to po raz kolejny. Dlaczego? Wszystko przez to, że jest taki obojętny wobec mnie. Niegdyś zależało mu na mnie bardzo, namawiał na spotkania. Dziś słyszę wyłącznie "chcesz to przyjedź, nie chcesz to nie". Ah... frustrujące. Najgorsze co może być to obojętność. Zlewka. "Chuj mnie to obchodzi". Mam ochotę poczuć stal w swym ciele, na nodze, ręce. Chcę krwawić, ale nie mogę. Będę tego żałowała. Rany są coraz większe i coraz głębsze, a na dworze coraz cieplej i coraz jaśniej. Jak mam to wszystko ukrywać? Nie jestem w stanie. Muszę się ukarać za te wszystkie krzywdy w jakiś inny sposób. Robiłam sobie siniaki.. skończyło się na siniaku na pół kolana. Nie jest to proste, za to zbyt czasochłonne i nieopłacalne, że się tak wyrażę. Może truć się tabletkami? .... ale nie teraz. Przecież teraz muszę mieć świeży umysł, by wcisnąć w niego tą bzdurną wiedzę, jakiej uczą nas w szkole.. po to, by nie kiblować. Tabletki to dobry pomysł, jednak nie na ten tydzień. Nie teraz. Muszę mieć coś na teraz. Co?
Najchętniej to bym wjebała się w jakieś bagno. (nie dosłownie) Wtedy zobaczyłabym gdzie są moi prawdziwi przyjaciele i na jakich mogę liczyć. Czuję się potwornie.
~Nat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Milego czytania. Zostaw komentarz! :)