wtorek, 18 czerwca 2013

No i dietę chuj strzelił.

Nie wytrzymałam. Drugiego dnia pękłam. Nie mogę wiecznie żreć jaj! I tak jestem z siebie dumna, że wytrwałam... półtora dnia. Przynajmniej żołądek nieco mi się skurczył. I zafundowałam sobie zajebiste tościki. <3 Tak... teraz dużo łatwiej jest mi rezygnować z jedzenia, nie psując sobie przy tym humoru. :) teraz planuje nie jeść po 17:00. Jeść w małych ilościach i więcej się ruszać. Zobaczymy jak pójdzie kolejna próba odchudzania.

Jezu, nie wiem... Niby wczoraj z nim gadałam na gadu.. o wszystkim. Ale był bardzo.. buntowniczy. Burzył się na wszystko, co mówiłam. Nie wiem o co mu chodziło, jednakże rozmowa toczyła się dalej i skończyła się na szczęście dobrze. Czuję, że przestaje mu na mnie zależeć, ale być może, jak to on mówi, znów sobie coś ubzdurałam. Nie chcę dopuścić do tego, by mnie zostawił samą. Mam totalny mętlik we łbie. Co robić? Może i będę zimną suką, ale planuje go w sobie mocniej rozkochać. Tak, by mnie już nigdy nie zostawił. Tak, by był przy mnie... blisko...

W szkole same problemy. Nie idę jutro. Nie chodzę już od trzech dni. Planuję wszystko na czwartek. Jutro pouczę się z chemii (dwa sprawdziany ;_;) biologii (trzy tematy ;_;) polskiego (wiersz, prezentacja i odpowiedź) niemiecki chyba oleję, geografie to samo. Kurwa. Coś czuję, że nie dam rady. Ale postaram się. Gdyby tych problemów było mniej, to na bank poszłoby mi lepiej w tym półroczu. Bardzo się boję, że nie dostanę się do swojego upragnionego liceum. ;c

Bal! Jeśli to czytasz, to wiedz że żałuję, iż wczoraj za namowami chłopaków nie weszłam na skype. Gdybym wiedziała, że robisz striptiz... Ło Jezu... ;D

~Nat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Milego czytania. Zostaw komentarz! :)